five by five
26 February 2008 @ 09:00 am
I want sleep  
This is absolutely no fair. I can sleep till ten o'clock. And what? I can't. I have cold which awakes me about 7:45. Yesterday and today. Dammit. I want sleep.

*headdesk*

Okay, I'm easy.

Today I have my first lecture and my first classes in this semester. But I passed this subject in last year and I have to only pass an exam. I hope if I'll do this in May. So, I think I'll be free Tuesdays like in last semester. I love my timetable. More free time means more time for TV Shows, writing and RPS reading. (Okay, okay, I know, I have to write my research, I remember it.)

And now I'm going to do coffee. It's better. Yesterday I drank only one coffee not four like two weeks later. And I'm proud of myself :P
 
 
mood: sleepy
music: Asia - Heat of the moment
place: Kubek z Herbatą
 
 
five by five
22 November 2007 @ 10:23 pm
Zafón  
Nikt i nic nie dostaje drugiej szansy, chyba żeby poczuć wyrzuty sumienia.

Są książki, które żyją.
Są pisarze, którym nie można ufać.
Są słowa, przez które się przepada.
I nic już nie będzie takie samo.
Choćby od tego zależały losy wszechświata.

Zafón to Geniusz.

EDIT:
Zmieniłam zdanie. To Geniusz Zła. Jak on mógł, ja się pytam?! Ja mógł?!
________

A poza tym to idę spać.
Rano kończę pojedynek i oglądam SPN. I resztę świata mam gdzieś. A potem... Zafón...
 
 
mood: sleepy
place: Dom
music: Cisza
 
 
five by five
22 November 2007 @ 10:18 am
...  
Dałam sobie spokój. Naprawdę. I poszłam spać. Ale to chyba było za mało. O 4:00 zadzwonił budzik mojej siostry po raz pierwszy (ma raz w miesiącu zajęcia o 6:00; uważam, że to chore). Wyłączyłam. Za chwilę zadzwonił drugi raz. Wyłączyłam i kazałam jej wstać. Po czym sama zasnęłam i efekt jest taki, że przespałam swoje trzy budziki i nie poszłam na wykład. Ślicznie. Po prostu bosko. Obudził mnie przed chwilą sms koleżanki.

Chwała Merlinowi, dzisiaj jadę do domu. I mam zamiar o 22:00, a 23:00 najpóźniej, iść spać.
 
 
mood: zaspany
place: Między Jawą a Snem
music: Loreena McKennitt
 
 
five by five
21 November 2007 @ 08:49 am
Zgon na tle reklamy  
Zeszłam.
Włączyłam z rana stronę Media Rodziny. Oczywiście, z ankietą się spóźniłam, ale mniejsza z tym. Nie chcę brać udziału w tej profanacji (co prawda siódma część szczytem geniuszu nie jest, ale... wszystko ma swoje granice).
U samej góry jest baner. Baner reklamowy. Reklamujący właśnie, jak to ślicznie napisali książkę Harry Potter___________________________VII (z tą przerwą dokładnie, nie umiem zrobić jej inaczej). A oto napisy:

CZY DOBRO ZWYCIĘŻY?
CZY VOLDEMORT ZGINIE?
CZY SNAPE OKAŻE SIĘ DOBRY CZY ZŁY?

Pytania na poziomie sześciolatka. Chociaż... przeciętny sześciolatek (jeśli czytał książki) powie, że dobro zwycięży, a Voldemort jest zły.

A więc... zeszłam.

A poza tym to jestem widmem. I żyję chyba tylko dlatego, że o 10:45 dostanę SPNa.

*kocha Kubisia*
*za ten poranny sms też, bez niego chyba by nie wstała*

A koło 18:30 dostanę Robina.

*kocha Arienka*

Ale ja nie oglądam seriali.
 
 
music: Grzegorz Turnau
place: Droga do Kawy
mood: sleepy
 
 
five by five
21 November 2007 @ 02:55 am
Pojedynki to zuo  
Pojedynki to zuo. Zdecydowanie i absolutnie. Ale nie powiem: "nigdy więcej pojedynków". To nie działa. Słowo "nigdy" nie działa. Albo raczej działa wręcz odwrotnie.

Ale ja tu przyszłam z inną informacją.

SKOŃCZYŁAM!

I prawdopodobnie nic nie zdążę zmienić, bo nie mam czasu. Prawdopodobnie nie ma to ani rąk, ani nóg. Ale przynajmniej mam. I robiłam, co mogłam. A więc... Może przeżyję.

A poza tym to, oczywiście, muszę wstać o 8:30. Żeby zdążyć zrobić, co mam zrobić i popędzić na spotkanie z Kubisiem i SPNem. I nie wiem, jak wstanę.

I boli mnie nadgarstek. Prawdopodobnie od pisania.

Dobranoc
 
 
music: Szum Komputera
place: Łóżko
mood: sleepy
 
 
five by five
25 October 2007 @ 07:25 am
Narzekanie  
Jak zwykle o tej nieistniejącej porze - narzekania.

Po pierwsze ta pani robi to specjalnie. ZAWSZE ustawia wykłady i ćwiczenia o 8:30. Żeby zrobić studentom na złość.
Po drugie wczoraj wróciłam do domu o 23:00, bo była próba. Zanim poszłam spać zdążyłam umrzeć ze zmęczenia. Zasnąć nie mogłam. Nienawidzę tego.
Po trzecie chyba powinnam wypić od razu trzy kawy-siekiery. Na spanie. Na ból głowy. I na ciśnienie.
Po czwarte czuję się chora. Broniłam się przed tym przez miesiąc. Stosowałam autosugestię. Działało. Teraz nie mam siły na autosugestię. Wypluwam pługa, gardło boli, mam katar, głowa boli, bo bolą zatoki.
Po piąte nie potrafię nawet wymyślić porządnego pocieszenia i chociaż na milimetr wyciągnąć kogoś z doła. Jestem beznadziejna.
Po szóste mam malutkie marzenie. Zwinąć się w kłębek pod kołdrą i na zmianę spać i czytać. Z herbatką.
Po siódme spóźnię się na ten cholerny wykład i mam to cholernie gdzieś.

EDIT: Mam to jeszcze bardziej gdzieś. Wracam do łóżka. Dobranoc.
 
 
mood: chory i śpiący
place: Kubek z Kawą
music: Carrantuchil
 
 
five by five
05 October 2007 @ 06:38 am
Inteligencja  
Ta pora nie istnieje. Nie ma jej.
To dlaczego ja nie śpię?

Booooooruuuu! Błogosław inteligencję naszą! Zarwanie drugiej nocy z rzędu, kiedy się musi wstać o 6:00, to zdecydowanie NIE jest inteligentne.
 
 
mood: sleepy
place: Środkowonocny Kraków
music: O tej porze?
 
 
five by five
04 September 2007 @ 11:00 pm
Stres i komary. Komary i stres. Komarowy stres.  
Stres plus komary to zdecydowanie nie jest to, co szyjątka lubią najbardziej. Oj, nie. Przez stres boli brzuch i nocami się nie śpi. A te małe, krwiożercze bydlaki zamiast usiąść spokojnie na suficie i poczekać, aż biedna ofiara uśnie (względnie usiąść i dać się zamordować), latają jak szalone po pokoju i bzyczą. Nienawidzę komarów! Latających i brzęczący. Krwiożerczych w dalszej kolejności.

Sytuacja zobrazowana w powyższym akapicie doprowadziła do tego, że biedne szyjątko w nocy nie spało i z ulgą powitało nadejście godziny szóstej, kiedy jego siostra zaczęła szykować się do szkoły, a ono mogło wstać z łóżka. Csły dzień łaziłam jak śnięta. Wypiłam dwie bardzo mocne kawy i własnie popijam piątą herbatkę. I jestem zmęczona. Potwornie zmęczona...

A w związku z tym idę do łóżka, bo literki mi się zlewają i zasypiam na siedząco. Dobranoc.

A jak ktoś postanowi dokonać natychmiastowej eksterminacj WSZYSTKICH komarów, niech mi da znać. Chętnie pomogę.
 
 
mood: sleepy
music: cokolwiek
place: Magiczne Miasto