Stres plus komary to zdecydowanie nie jest to, co szyjątka lubią najbardziej. Oj, nie. Przez stres boli brzuch i nocami się nie śpi. A te małe, krwiożercze bydlaki zamiast usiąść spokojnie na suficie i poczekać, aż biedna ofiara uśnie (względnie usiąść i dać się zamordować), latają jak szalone po pokoju i bzyczą. Nienawidzę komarów! Latających i brzęczący. Krwiożerczych w dalszej kolejności.
Sytuacja zobrazowana w powyższym akapicie doprowadziła do tego, że biedne szyjątko w nocy nie spało i z ulgą powitało nadejście godziny szóstej, kiedy jego siostra zaczęła szykować się do szkoły, a ono mogło wstać z łóżka. Csły dzień łaziłam jak śnięta. Wypiłam dwie bardzo mocne kawy i własnie popijam piątą herbatkę. I jestem zmęczona. Potwornie zmęczona...
A w związku z tym idę do łóżka, bo literki mi się zlewają i zasypiam na siedząco. Dobranoc.
A jak ktoś postanowi dokonać natychmiastowej eksterminacj WSZYSTKICH komarów, niech mi da znać. Chętnie pomogę.
confetti in the waiting - Post a comment
maybe that’s all broken glass ever is
five by five (
juana_a) wrote on September 4th, 2007 at 11:00 pm
Stres i komary. Komary i stres. Komarowy stres.