Dałam sobie spokój. Naprawdę. I poszłam spać. Ale to chyba było za mało. O 4:00 zadzwonił budzik mojej siostry po raz pierwszy (ma raz w miesiącu zajęcia o 6:00; uważam, że to chore). Wyłączyłam. Za chwilę zadzwonił drugi raz. Wyłączyłam i kazałam jej wstać. Po czym sama zasnęłam i efekt jest taki, że przespałam swoje trzy budziki i nie poszłam na wykład. Ślicznie. Po prostu bosko. Obudził mnie przed chwilą sms koleżanki.
Chwała Merlinowi, dzisiaj jadę do domu. I mam zamiar o 22:00, a 23:00 najpóźniej, iść spać.
confetti in the waiting - Post a comment
maybe that’s all broken glass ever is