five by five
25 September 2007 @ 07:56 pm
I lemury czasem mają dość...  
Tak. Jak się jest lemurem, trzeba sobie umieć radzić. Ale i lemury mają czasem dość. Generalnie ten konkretny lemur jest w domu. I powoli zaczyna go szlag jasny trafiać. Chyba sobie wyryję w mózgu wielkimi literami: W DOMU NIE PLANUJ ABSOLUTNIE NIC! Od godziny 9:30 przymierzam się, żeby wpełznąć na pół godziny na net. Właśnie mi się udało. bo po drodze musiałam: pozmywać po śniadaniu, odebrać siostrę ze szkoły, pójść z nią na lekcję fortepianiu, sprawdzić coś mamie, wrócić do domu, ugotować obiad, pomóc siostrze odrobić lekcję, poprasować. W domu mój wewnętrzny Gryfon ma pełne ręce roboty. A mój wewnętrzny lemur dostaje szału. A miało być tak pięknie... Miałam pisać. Guzik. Miałam szkicować. a kiedy? Miałam... Cholera, dużo rzeczy miałam. A mam tylko gigantyczną frustrację. Ech... Ciężko jest być Gryfonem.

Chwała Merlinowi, jutro jadę do Warszawy. Na całe dwa dni.
 
 
music: irlandzka
place: Dom
mood: zirytowany
 
 
five by five
15 September 2007 @ 09:01 pm
Co zrobić z wolnym dniem?  
Siedzę sobie w Krakowie, bo jutro zaczyna się festiwal Sacrum Profanum (czytaj - praca) i mam wolne. To jest naprawdę strasznie dziwne uczucie, kiedy mam do wyboru tylko rzeczy, które CHCĘ zrobić, a nie te, które MUSZĘ. Owszem, musiałam posprzątać mieszkanie. Ale posprzątałam i mam wolne. I moge rysować, czytać, pisać, jeść lody (co właśnie robię) i nie myśleć. Tylko każcie mi nie myśleć... Taaa... Jassssne. I byłoby mi cudownie, wspaniale i w ogóle siedziałabym na dywanie ze szkicownikiem i ołówkiem, śpiewając: "tu jest mi dobrze", gdyby nie koszmarna atmosfera i zgrzyty na linii ja - rodzina. A ja takich zgrzytów nie cierpię. I przez ten dysonans mam spieprzony dzień.

Z innych wiadomości... )
 
 
music: Loreena McKennitt
mood: twórczy
place: Kraków