28 February 2008 @ 03:31 pm
O wykładzie, wiośnie i wodzie z mózgu  
Ju oficjalnie zaczęła nowy semestr. A to oznacza, że wreszcie nie tylko miała zajęcia, ale nawet na nie dotarła! Po czym wyszła po dwóch godzinach wykładu i stwierdziła, że ma wodę zamiast mózgu XD

Albowiem pani profesor J. mówi strasznie dużo, strasznie filozoficznie, strasznie zajmująco, strasznie trudnym językiem i na dodatek robi strasznie dużo dygresji. Po rtaz pierwszy zgubiłam się w trzecim zdaniu. A potem próbowałam się odnaleźć. W notatkach roi się od słów na marginesach z wymownym komentarzem - WTF, czyli sprawdzić w Słowniku Wyrazów Obcych (w ogóle zastanawiamy sie z koleżanką, czy nie nosić słownika na zajęcia). Najpiękniejszym momentem zajęć było wtrącone pospiesznie pięć minut przed połową wykładu stwierdzenie pani profesor J.: o czym my to w ogóle mówimy? Stwierdzenie natychmiast zostało skomentowane w kilku ławkach: dobre pytanie! Na końcu wiedzieliśmy nic.

A jak wracałam do domu, to spotkałam Wiosnę w postaci zielonych listków na drzewkach i krzaczkach.
 
 
place: Kubek z Herbatą
music: AC/DC - Highway to Hell
mood: optimistic
 
 
( Post a new comment )
[identity profile] murien.livejournal.com on February 28th, 2008 06:48 pm (UTC)
Znam tą potrzebę posiadania już, teraz i natychmiast słownika wyrazów obcych ;P Miało się te wykłady z dr hab A. Do tej pory nie jestem pewna, czy umiałabym powiedzieć, co oznaczały te słówka, których używała ;P
(Reply) (Thread) (Link)
bruce's personal assistant: [gg] blair/serena: big bad world[identity profile] juana-a.livejournal.com on February 28th, 2008 07:34 pm (UTC)
Ja się tak uczyłam do jednego egzaminu. Miałam na dwóch łóżkach porozwalane notatki, a przed sobą otwarty ogromny słownik wyrazów obcych :P Ale na zajęcia go chyba jednak nie będę nosiła XD
(Reply) (Parent) (Link)