Ju oficjalnie zaczęła nowy semestr. A to oznacza, że wreszcie nie tylko miała zajęcia, ale nawet na nie dotarła! Po czym wyszła po dwóch godzinach wykładu i stwierdziła, że ma wodę zamiast mózgu XD
Albowiem pani profesor J. mówi strasznie dużo, strasznie filozoficznie, strasznie zajmująco, strasznie trudnym językiem i na dodatek robi strasznie dużo dygresji. Po rtaz pierwszy zgubiłam się w trzecim zdaniu. A potem próbowałam się odnaleźć. W notatkach roi się od słów na marginesach z wymownym komentarzem - WTF, czyli sprawdzić w Słowniku Wyrazów Obcych (w ogóle zastanawiamy sie z koleżanką, czy nie nosić słownika na zajęcia). Najpiękniejszym momentem zajęć było wtrącone pospiesznie pięć minut przed połową wykładu stwierdzenie pani profesor J.: o czym my to w ogóle mówimy? Stwierdzenie natychmiast zostało skomentowane w kilku ławkach: dobre pytanie! Na końcu wiedzieliśmy nic.
A jak wracałam do domu, to spotkałam Wiosnę w postaci zielonych listków na drzewkach i krzaczkach.
confetti in the waiting - Post a comment
maybe that’s all broken glass ever is
five by five (
juana_a) wrote on February 28th, 2008 at 03:31 pm
O wykładzie, wiośnie i wodzie z mózgu