Jestem beznadziejna.
Powiedzcie mi, dlaczego ja z tym nie poszłam do lekarza w czwartek? Albo chociaż w piątek? Może by zapisał antybiotyk, dawkę uderzeniową i by przeszło? Ale nie. Musiałam, jak zwykle, liczyć na to, że "samo przejdzie". Taaa... Jassssne. Zostało przeziębione dodatkowo. I boli jak cholera. I nie daje spać. I jeszcze dusi kaszlem.
Konkluzja: od godziny usiłuję zasnąć, bo muszę wstać o cholernej, nieistniejącej 6:30. I iść na zajęcia. Nie mogę zasnąć i wypluwam płuca.
Niech mnie ktoś dobije.
Ktoś chętny, czy trzeba poszukać pewnego łowcy?
Powiedzcie mi, dlaczego ja z tym nie poszłam do lekarza w czwartek? Albo chociaż w piątek? Może by zapisał antybiotyk, dawkę uderzeniową i by przeszło? Ale nie. Musiałam, jak zwykle, liczyć na to, że "samo przejdzie". Taaa... Jassssne. Zostało przeziębione dodatkowo. I boli jak cholera. I nie daje spać. I jeszcze dusi kaszlem.
Konkluzja: od godziny usiłuję zasnąć, bo muszę wstać o cholernej, nieistniejącej 6:30. I iść na zajęcia. Nie mogę zasnąć i wypluwam płuca.
Niech mnie ktoś dobije.
Ktoś chętny, czy trzeba poszukać pewnego łowcy?
music: Kanonada pod Waterloo. W mojej głowie.
place: Niebieski Kocyk
mood:
nadal cholernie bolący
4 comments | leave a comment