29 October 2007 @ 01:39 am
Inteligencja  
Jestem beznadziejna.
Powiedzcie mi, dlaczego ja z tym nie poszłam do lekarza w czwartek? Albo chociaż w piątek? Może by zapisał antybiotyk, dawkę uderzeniową i by przeszło? Ale nie. Musiałam, jak zwykle, liczyć na to, że "samo przejdzie". Taaa... Jassssne. Zostało przeziębione dodatkowo. I boli jak cholera. I nie daje spać. I jeszcze dusi kaszlem.

Konkluzja: od godziny usiłuję zasnąć, bo muszę wstać o cholernej, nieistniejącej 6:30. I iść na zajęcia. Nie mogę zasnąć i wypluwam płuca.

Niech mnie ktoś dobije.
Ktoś chętny, czy trzeba poszukać pewnego łowcy?
 
 
mood: nadal cholernie bolący
music: Kanonada pod Waterloo. W mojej głowie.
place: Niebieski Kocyk
 
 
( Post a new comment )
[identity profile] aleks-andra.livejournal.com on October 29th, 2007 06:15 am (UTC)
*tuli mocno* Głupio zrobiłaś. Ale dość powszechna praktyka. Byle do wieczora :*
(Reply) (Thread) (Link)
bruce's personal assistant[identity profile] juana-a.livejournal.com on October 29th, 2007 11:27 am (UTC)
Taaa...
*ponuro* Bo ja nie cierpię lekarzy.
(Reply) (Parent) (Link)
[identity profile] akinnore.livejournal.com on October 29th, 2007 08:42 am (UTC)
Trzymaj się
A pewnego łowcę lepiej wykorzystywać w inny sposób :P
(Reply) (Thread) (Link)
bruce's personal assistant[identity profile] juana-a.livejournal.com on October 29th, 2007 11:20 am (UTC)
Pewnego łowcę można wykorzystać na wiele sposób. Owsze, ten inny jest lepszy, przyjemniejszy i w ogóle, ale do dobijania też się nadaje.

I jakoś się trzymam jeszcze. Pociesza myśl, że jeszcze jedne zajęcia i jadę do domu, gdzie mnie na siłę zaciągną do lekarza.
(Reply) (Parent) (Link)