Tak. Jak się jest lemurem, trzeba sobie umieć radzić. Ale i lemury mają czasem dość. Generalnie ten konkretny lemur jest w domu. I powoli zaczyna go szlag jasny trafiać. Chyba sobie wyryję w mózgu wielkimi literami: W DOMU NIE PLANUJ ABSOLUTNIE NIC! Od godziny 9:30 przymierzam się, żeby wpełznąć na pół godziny na net. Właśnie mi się udało. bo po drodze musiałam: pozmywać po śniadaniu, odebrać siostrę ze szkoły, pójść z nią na lekcję fortepianiu, sprawdzić coś mamie, wrócić do domu, ugotować obiad, pomóc siostrze odrobić lekcję, poprasować. W domu mój wewnętrzny Gryfon ma pełne ręce roboty. A mój wewnętrzny lemur dostaje szału. A miało być tak pięknie... Miałam pisać. Guzik. Miałam szkicować. a kiedy? Miałam... Cholera, dużo rzeczy miałam. A mam tylko gigantyczną frustrację. Ech... Ciężko jest być Gryfonem.
Chwała Merlinowi, jutro jadę do Warszawy. Na całe dwa dni.
Chwała Merlinowi, jutro jadę do Warszawy. Na całe dwa dni.
mood:
zirytowany
place: Dom
music: irlandzka
5 comments | leave a comment