juana_a: (celtic)
five by five ([personal profile] juana_a) wrote on September 17th, 2007 at 03:42 pm
Odkrycie stulecia
Wiecie, jakie jest najczęściej słyszane na muzykologii pytanie?
Co ja robię na tych studiach?
Częstotliwość jego zadawania wzrasta w okolicach stycznia i czerwca. Sama nie jeden raz je zadawałam i pewnie jeszcze nie raz zadam. Ale jakie to ma znaczenie? Może takie, że na te studia trafiają zwykle osoby, które nie dostały się na Akademię Muzyczną, którym nie dane było zrobić kariery... Ale jakie to ma znaczenie, poza tym, że niektórzy z nich zostają potem wykładowcami i odgrywają się na Bogu ducha winnych studentach.
Ale nie o tym miałam pisać. Tak sobie słucham od kilku dni muzyki, nazwijmy to fachowo, pochodzenia celtyckiego (bo ani to muzyka celtycka, bo taka dzisiaj już nie istnieje, a my nie jesteśmy w stanie jej odtworzyć z powodu braku źródeł, możemy się tylko domyślać, jakie cechy miała, ani nie sama irlandzka) i moje losowe wybieranie trafia jakoś dzisiaj na takie melancholijne melodie. I pomyślałam sobie, że chciałabym sobie taką muzykę pobadać. I po nitce do kłębka dotarła do mnie straszliwa prawda, że jeszcze trochę takich myśli, a za trzy lata wpadnę na pomysł zrobienia doktoratu na muzykologii, a to z kolei znaczy, że zostanę muzykologiem (tfu!). Ale to wcale nie był koniec tej nitki... Po kilku minutach dotarło do mnie, że tak w zasadzie to ja to lubię. Lubię uczyć się o muzyce, lubię się nią zajmować, nawet czasem lubię ją sobie poanalizować! Wychodzi na to, że lubię swoje studia. Ech... I co tu zrobić, kiedy człowieka taka myśl dopada? Kiedy studenta muzykologii taka myśl dopada?

Powiem wam. Jeśli za trzy lata powiem, że chcę robić doktorat, walnijcie mnie w łeb, a potem przypomnijcie, że miał być o muzyce irlandzkiej.

Wczoraj o 19:00 w Filharmonii odbył się koncert inaugurujący V Festiwal Sacrum Profanum. Ju, oczywiście, przy festiwalu pracuje (kocham to robić, cóż ja na to poradzę?). I, oczywiście, na koncercie była. Trwał prawie dwie i pół godziny, ale jaki to był koncert! Publiczność nie chciała przestać klaskać, a pianista i dyrygent musieli wymyślać bis, którego w planach nie było (tak, tak, bisy się planuje, ZAiKS i te sprawy). Ale po kolei.

Wystąpili:
Leszek Możdżer - fortepian (to on jest odpowiedzialny za wykonanie partii fortepianu w "Marzycielu")
Orkiestra AUKSO
Mark Minkowski - dyrygent (polskiego pochodzenia, światowej sławy etc.)

Program:
GEORGE GERSHWIN

Catfish Row, Symphonic Suite from Porgy and Bess
Rhapsody in Blue
Variations on I Got Rhythm
Lullaby
An American in Paris

Nie w tej kolejności, bowiem nastąpiły pewne zmiany i w efekcie w pierwszej części grała orkiestra, a w drugiej dołączył do niej Leszek Możdżer.

Sam koncert był fenomenalny. Oriestra AUKSO z Katowic jest złożona z młodych muzyków, którym zależy na tym, co grają, bawią się muzyką, podchodzą do tego, co robią z entuzjazmem i z pokorą. To było widać. Było widać, że cieszą się, że tam są. I przede wszystkim, było to słychać. Myślę, że poczęści była to zasługa Marka Minkowskiego, który wspaniałym dyrygentem jest i o tym nikogo przekonywać nie trzeba. Ale poza tym też się tym bawił. A jak dyrygował! W pewnym momencie podskoczył nawet. Atmosfera była niesamowita. Było gęsto, a powietrze nad sceną chyba wrzało. Te frazy, wspaniale pociągnięte! Te crescenda, ta dynamika... I czysto, jak czysto! Sola pierwszych skrzypiec przenikały. Dźwięk był wręcz krystaliczny. A jak w drugiej części dołączył Leszek Możdżer... Ech... Wydawało się, że ledwie muska palcami klawiaturę fortepianu, tak lekko poruszał palcami. A dźwięk, który wydobywał był mocny, stabliny, dostosowany do charaklteru utworów. Ech... Tak grać... Wpadnę w depresję.
A na koniec imrowizował na temat Gershwina i dyrygent patrzył wyczekująco, kiedy ma machnąć orkiestrze, żeby weszła. Ale to było już w ramach bisu.

W ogóle to uważam, że koncert był wart każdych pieniędzy i tym bardziej się cieszę, że nie musiałam ich wydawać. A już w ogóle szczyt szczęścia, to miejsce na balkonie, jakie w efekcie miałam. W trzecim rzędzie. Z widokiem na dyrygenta i pianistę. I jego pace. Mrrrrr. Kocham to.
 
( Read comments )
Post a comment in response:
This account has disabled anonymous posting.
If you don't have an account you can create one now.
HTML doesn't work in the subject.
More info about formatting