lol, nie wiedziałaś, że UJ ma swoje wino? Trzeba było być na inauguracji, to byś mogła nawet podegustować ;) Właśnie tym UJotowskim winem wznosiliśmy toast za nowy rok akademicki po zakończeniu inauguracji - kieliszki czerwonego i białego wina leżały wszędzie w Auditorium Maximum i każdy mógł się poczęstować. Nawet niezłe, jak na mój niezbyt wyrobiony gust ;)
O mój Boże, inauguracja? o_O Naprawdę nie mam pojęcia, skąd przyszło Ci do głowy, że ja mogłabym iść na inaugurację. W życiu nie byłam i nie sądzę, żebym miała być. Jezu, inauguracja o_O
A co jest dziwnego/zawstydzającego w byciu na inauguracji? Ja byłam! Choć drugi raz już chyba nie pójdę, bo rektor przynudzał jak mało kto xD Ale wykład inaugurujący, o prawie, był bardzo ciekawy, o. I wino dobre ;)
Well, z tym zawstydzającym to sobie teorie dorabiasz, srsly. Chyba jesteś pierwszą znaną mi osobą, która była kiedykolwiek na inauguracji, więc o_O Jak dla mnie to naprawdę duża nadgorliwość.
Bo to tak zabrzmiało, jakby pójście na inauguracje to było coś potwornie złego albo właśnie wstydliwego. I nie uważam, żeby to była nadgorliwość. Nie poszłam tam z gorliwości, przecież i tak nikt nie wie, że był sobie ta jakiś gupi Nietoperz. Poszłam, bo chciałam. Bo to jedyna okazja, bo więcej zapewne mi się nie będzie chciało. Zresztą mniejsza o powody - nadal Twoje wypowiedzi brzmią, jakbym zrobiła coś złego albo strasznie głupiego, że poszłam o.O