juana_a: (IV misteria paschalia)
five by five ([personal profile] juana_a) wrote on April 7th, 2007 at 04:12 am
Festiwalowe praktyki, kontrabasista i lutnista
Będzie krótko, bo właściwie powinnam już spać.

Od środy w Krakowie trwa IV Festiwal Misteria Paschalia. Występują najznakomitsi na świecie wykonawcy muzyki dawnej. I to nie jest tylko formułka wycięta ze strony internetowej festiwalu. Grupka studentów muzykologii od października miała praktyki w Krakowskim Biurze Festiwalowym. Szukaliśmy samolotów, hoteli, ustawialiśmy transfery, wypożyczenia klawesynów i pozytywów, sporządzaliśmy umowy. Teraz mamy tzw. „pracę w terenie”. Transfery artystów, przygotowanie garderób, ustawianie krzesełek, wpuszczanie ludzi. I obserwacje.

Wiecie, wydaje się, że tak naprawdę to niewiele mamy do roboty. Rozłożyć ciasteczka, przygotować soczki, poprzesuwać krzesełka, powiedzieć ludziom, że „niestety, tędy nie ma przejścia, proszę głównymi drzwiami”, przypilnować, żeby Włosi i Francuzi bezpiecznie i w całości dotarli do autobusu, wręczyć kwiatki. Ale tak naprawdę możemy z tego dużo wynieść. Wczoraj… Eee… Przedwczoraj (dla pewności – we czwartek) była taka sytuacja, że zespół Europa Galante z sopranistką Robertą Invernizzi przyjechali na próbę do kościoła św. Piotra i Pawła, rozłożyli instrumenty, rozegrali się, nastroili, Roberta (tak, jesteśmy z nimi na „ty”) się rozśpiewała. Stanęli w przygotowanym miejscu i zaczęli Stabat Mater Boccheriniego. Roberta zaśpiewała pierwszą arię i powiedziała, że ona w tym miejscu śpiewać nie będzie, bo jest zła akustyka. I miała rację. Trzeba było przesunąć scenę kilka metrów do przodu (w stronę wyjścia). To z kolei oznaczało wyrzucenie kilkudziesięciu miejsc. Zamieszania było co nie miara. Włosi chodzili dookoła, pomagali wszystko przenosić i cały czas jęczeli „sorry”. A nasz szef odpowiadał „no problem”, a w duchu zgrzytał zębami „dwieście miejsc”.

Wniosek: zanim wybierzesz miejsce koncertu, sprawdź akustykę we wszystkich możliwych miejscach.

Po próbie kontrabasista (przystojny i bardzo miły kontrabasista) za długo się zbierał i spóźnił się z wyjściem z kościoła. Tak się potem spieszył, że miał bliskie spotkanie z kościelnymi drzwiami. A raczej kontrabas miał. Próbował wyjść zamkniętą bramą, a potem chciał z tym kontrabasem biec po bruku ulicy Grodzkiej w stronę Wawelu. Dobrze, że w swojej ograniczonej znajomości angielskiego (mamy ze sobą coś wspólnego XD) rozumiał moje „this way” i „slowly”, to się nie zabił.

Ale tak naprawdę najgorsi są ludzie. Zrobią wszystko, żeby mieć dobre miejsce. Są gotowi nawet artystów stratować. I nie dociera do nich, że „tędy nie wolno, proszę przejść nawą boczną”. A nawa boczna to wg nich ławki. Ach, był jeszcze ksiądz, który znalazł sobie ofiary w postaci praktykantek, które przygotowywały garderobę (czytajcie: Ju i jej koleżanka) i je opieprzył za chłopaków, którzy rozkładali krzesełka. I nie docierało do niego, że nam kazali zrobić tylko garderobę, za krzesełka nie odpowiadamy. Ech…

Dzisiaj z kolei był problem z panią dziennikarką, która miała „zaproszenie”. Chciałabym je zobaczyć. Ale oczywiście akredytacji nie miała. Chciała wejść bocznymi drzwiami, żeby mieć lepsze miejsce. Oczywiście ona też nie potrafiła po polsku zrozumieć, że „tędy nie wolno nam jej wpuścić”, jeśli nie ma plakietki z Krakowskiego Biura Festiwalowego. Nie miała. Uwierzyła dopiero, jak się poszłam zapytać, czy mogę ją wpuścić. Nie mogłam. Jak już weszła, to stwierdziła, że nie będzie miała teraz dobrego miejsca i to nasza wina. Normalnie ludzie są beznadziejni.

Jutro od 14.00 jestem w Wieliczce. Do domu na święta wracam po koncercie. Tylko dlatego, że tata po mnie przyjedzie. Ale żałuję, że moi rodzice nie mieszkają w Krakowie. W niedzielę i w sobotę jeszcze dwa koncerty, na które chętnie bym poszła. Ale mówi się trudno…

A same koncert są wspaniałe. Zarówno Europa Galante z Fabio Biondim, jak i Le Poème Harmonique z Vincentem Dumestre (teorba i dyrygent; jest taki śliczny XD gapiłam się na niego przez cały koncert XD) pokazały muzykę, jakiej w Polsce niestety nie uświadczy. Nie wiem, czy będę w stanie słuchać baroku z płyty. To po prostu nie to samo. Nie to wrażenie. To zupełnie inny świat. I jakość. Bo barok w ich wykonaniu to inny barok. Prawdziwy barok.

Ekhm… Miało być krótko? Nie wyszło.

P.S. Praktyki z katarem i gorączką to zuo.
 
( Read comments )
Post a comment in response:
This account has disabled anonymous posting.
If you don't have an account you can create one now.
HTML doesn't work in the subject.
More info about formatting