five by five
30 November 2010 @ 07:24 pm
I broke my glass balloon  
* Bardzo wysoki i bardzo sympatyczny pan doktor powiedział, że mam bakteryjne zapalenie gardzła i infekcję zatok. How awesome. Mam jakiś mega antybiotyk, który działą tydzień po zażyciu ostatniej dawki i jest okropnie drogi, ale ma mnie wyleczyć. Pan doktor nie lubi dawać antybbiotyków, ale przestraszył się mojego gardła i powiedział, że niestety jest potrzebny. Poza tym głowa boli mnie od zatok jak cholera i ja już naprawdę nie chcę być chora.

(Wniosek: gdybym była wampirem, nie chorowałabym na zapalenie gardła. Damon, gdzie jesteś?!)

* Od września zeszłego roku wada wzroku mi się nie zwiększyła. Aga i Natalia mają soczewki, a ja nadal nie wyobrażam sobie ściągania soczewki z oka. Brrr.

* Marysia planuje ślub dla Artura, Merlina i Gwaina. Powiedziała, że kiedyś shippowała Merlin/Morgana, ale od kiedy Morgause popsuła Morganę, uważa, że jednak przeznaczeniem Merlina jest Artur. A Gwain musi być z nimi, bo w końcu Odwaga, Magia i Siła muszą trzymać się razem. Zaraz potem zabrała się za planowanie ślubu.

(Wniosek: kocham moją siostrę XD)

* Mam szczery zamiar chodzenia na roraty do dominikanów. Naprawdę! Uwielbiam roraty u dominikanów, nawet jeśli trzeba na nie bardzo wcześnie wstawać. Niestety, jestem chora i powinnam wcale nie wychodzić z domu (ekhm ekhm), więc roraty muszą jednak poczekać do czasu aż wyzdrowieję.

* Pan doktor spóźnił się 1,5 godziny, więc nie mogłam iść wczoraj na francuski :(

* Jestem w takim stanie, że mogłabym przełknąć każdego harlequina i jeszcze płakać na romantycznym do bólu zakończeniu.
 
 
mood: sick
music: bones 6x07
place: Poland, Kraków
 
 
five by five
27 November 2010 @ 07:31 pm
fanmix: it was real in atlanta (tvd, damon/elena)  
Title: It was real in Atlanta
Fandom: The Vampire Diaries
Pairing: Damon/Elena
A/N: So, honestly? I think it's really weird fanmix, mostly because it's a mix of completely different genres and styles. I've got so many Damon/Elena songs on my playlist that I could probably create something more homogeneous. But I like it this way. And I had a lot of fun creating the arts for these songs. So. I hope you'll like it, too.

For [livejournal.com profile] lunatics_word



i want to believe that this is for real )
 
 
mood: sick
music: Evanescence - Lithium | Powered by Last.fm
place: home
 
 
five by five
17 September 2009 @ 02:02 pm
bo w sumie to nic już nie wiem  
[Poll #1458764]
 
 
music: Rufus Wainwright - Hallelujah | Powered by Last.fm
mood: sick
place: bed
 
 
five by five
20 January 2008 @ 07:22 pm
Headdesk  
It's definitively bad day.

First, I have to go home on Tuesday, because I have to go to my dentist whit my tooth. This tooth schouldn't ache but it aches.
*headdesk*

Second, I'm sick. I have a headache, my sinuses aches and I cough. I hate to be sick. I hate to be sick in end-of-term examinations.
*headdesk*

Third, I hate romantic nationalism on art. In 19th century in Poland was nothing else only romantic nationalism, romantic nationalism or... Yeah, romantic nationalism. Aghrrr. It's horrible when I have to learn about this all day.
*headdesk*

And finally, I hate end-of-term examinations.
 
 
place: Kubek z Herbatą
music: The Scene Aesthetic - Boats and Birds
mood: sick
 
 
five by five
30 October 2007 @ 10:10 am
O wstawaniu i Jonathanie  
Że tak powiem, głowa mnie boli. Chyba mi spuchła. I mózg mi spuchł. I zaraz idę spać.

Co u Lemura piszczy )
 
 
place: Dom
mood: ledwo hefający
music: Szumiący Komputer
 
 
five by five
29 October 2007 @ 01:39 am
Inteligencja  
Jestem beznadziejna.
Powiedzcie mi, dlaczego ja z tym nie poszłam do lekarza w czwartek? Albo chociaż w piątek? Może by zapisał antybiotyk, dawkę uderzeniową i by przeszło? Ale nie. Musiałam, jak zwykle, liczyć na to, że "samo przejdzie". Taaa... Jassssne. Zostało przeziębione dodatkowo. I boli jak cholera. I nie daje spać. I jeszcze dusi kaszlem.

Konkluzja: od godziny usiłuję zasnąć, bo muszę wstać o cholernej, nieistniejącej 6:30. I iść na zajęcia. Nie mogę zasnąć i wypluwam płuca.

Niech mnie ktoś dobije.
Ktoś chętny, czy trzeba poszukać pewnego łowcy?
 
 
mood: nadal cholernie bolący
music: Kanonada pod Waterloo. W mojej głowie.
place: Niebieski Kocyk
 
 
five by five
28 October 2007 @ 05:42 pm
Wpływ choroby na Lemura  
Nienawidzę być chora.
Choroba powoduje u mnie wyzwolenie czegoś, co się zupełnie nie zgadza z moją naturą i czego ja zupełnie nie chcę. I czego nie lubię.
Albowiem choroba wyzwala słabość. Marudzę. Zwijam się w kłębek w kącie łóżka. I mówię do pluszowego kota. I żalę mu się na cały świat, na to że nikt we mnie nie wierzy i nikt mnie nie kocha. Co jest, oczywiście, nieprawdą. Ale choroba o tym nie wie. Kładę głowę na biurku. Przytulam się do kubka z gorącą herbatą (nie, to nie jest substytut i nadal uważam, że On nie ma nic wspólnego z moją herbatą). I... Mówiłam już, że marudzę? Tak? To jeszcze wpadam w dołki. I łapię SBCh. I chcę się przenieść do równoległego wszechświata. I nie potrzebne mi zbliżenia continuinuinuinalne. I chcę do innej rzeczywistości. I chcę być swoją sobą. A teraz nie jestem.

I niech mnie ktoś walnie w łeb i każe iść się uczyć.

...

Naprawdę muszę.

...

No, naprawdę.

Niech mnie ktoooś do tego zmuuusiiii.

*idzie walnąć gorączkę i zmusić się do nauki*
 
 
mood: sick
music: Carrantuchil
place: Kubek z Herbatą
 
 
five by five
27 October 2007 @ 12:21 am
Skąd się biorą pojedynki...  
TO było Konsekwencją. I Przeznaczeniem.
Chciałam tylko powiedzieć, że jestem chora. Bardzo. Zapalenie zatok to zła bardzo przypadłość jest. I dręczy mnie (mnie). I jak było widać w poprzednim poście, wpędziła mnie (mnie) w dołek. Głęboki. I dołek był coraz głębszy i głębszy. Całe szczęście istnieje Sh’eenaz. I Sh’eenaz wyciągnęła mnie z dołka. A potem było już tylko Gorzej.

Historia Pewnego Pojedynku )
 
 
place: Kubek z Herbatą
music: Król Lew
mood: Sick. But happy. Now.
 
 
five by five
26 October 2007 @ 04:19 pm
Marudzenie  
Lemury nie lubią być chore. Bardzo nie lubią.
Wszystko mnie boli. Nie mam na nic siły, a muszę zrobić mnóstwo rzeczy. Najbardziej przeraża mnie perspektywa napisania referatu z drugiej części Symfonii Faustowskiej. Trzeba to było, cholera, zrobić od razu.

A teraz siedzę na fotelu, owinięta kocykiem, z książką na kolanach, z herbatką obok, zjadając musli i myślę, że jest mi źle. Bardzo źle. Czuję się samotna, niekochana i zaraz wpadnę w dołek. A nie chcę, bo nie lubię dołków. I nawet muzyka irlandzka nie pomaga. A to pomaga zawsze.

Jonathan i Zwierciadła )

I lepiej skończę, bo zaraz zacznę jęczeć, że nikt mnie nie kocha.
 
 
place: Niebieski Kocyk
mood: sick
music: Beltaine - Sunrise
 
 
five by five
19 February 2007 @ 06:36 pm
Przerwa w feriach  
Ferie są wspaniałe. Ale szczerze powiedziawszy, ja dalej walczę ze sobą, żeby nie pić kawy XD I ciągle chce mi się spać. W sobotę wieczorem zasypiałam w każdym miejscu i w każdej pozycji. Ale to akurat może być efekt nieprzeciętnej inteligencji, jaką wykazałyśmy się z Aleks XD No bo kto normalny nie idzie spać, bo ma na DWUNASTĄ?! Rozumiem nie spać, kiedy trzeba wstać o 6.00, 7.00, nawet o 8.00, ale o 10.00-10.30?! To już szczyt głupoty XD Ale Dziadek do Orzechów był fantastyczny. Wspaniała scenografia, reżyseria, kostiumy i choreografia. Jedyny mankament stanowiła muzyka. Z płyty. Ech, czy ja się doczekam baletu z muzyką "na żywo"?

No a dzisiaj wróciłam do Krakowa na kilka dni. Trzeba zaliczyć teorię. Dzisiaj powtórzyłam wszystko, co miałam przygotowane ostatnio. A od jutra będzie wertowanie notatek i artykułów w poszukiwaniu czegoś nowego. No dobra, nie nowego, ale czegoś, czego nie pamiętam. A na dzisiaj chyba koniec, bo padam z nóg i nie mogę myśleć. Bolą mnie wszystkie mięśnie i kości, poczynając od kręgosłupa i na włosach kończąc (chociaż nie wiem, do czego włosy zaliczyć: do mięśni czy kości XD). A ja sobie ciągle powtarzam, że to nie grypa. Mam nadzieję, że autosugestia zadziała.
 
 
place: Kraków
music: szanty
mood: sick